poniedziałek, 23 grudnia 2013

Prolog

Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej….
Czy oby na pewno?

Czasem trzeba podnieść głos
Czasem trzeba narobić trochę hałasu
Czasem trzeba udowodnić światu, że się mylił
Lemonade Mouth- „Breaktrough”

                Mam na imię Veronica. Zawsze uśmiechnięta, wesoła, pomocna, wręcz idealna. Lecz to tylko maska. Tak naprawdę moje życie to istna tragedia. Wszystko zaczęło się od moich narodzin. To właśnie wtedy popsułam życie moim rodzicom. Byli młodzi, chcieli się bawić, a ja byłam tylko przeszkodą. Matka wkrótce wybrała karierę, tylko dzięki mediom wiem co się z nią dzieje. Czy mnie to już obchodzi? Ojciec niedługo po tym wydarzeniu załamał się, skończył ze swoim życiem. Zawsze mówił do mnie: „Mała księżniczko”. Lecz czy wtedy pomyślał co będzie czuć jego mała księżniczka? Po śmierci ojca zamieszkałam z ciocią. To ona pomogła mi stanąć na nogi, rozpocząć nowe życie. Wszystko wydawało się już takie proste, ale ciotka robiła to z obowiązku. Sąd kazał jej się mną zaopiekować do czasu kiedy będę samodzielna. Zostałam wyrzucona z „domu”. Zaprowadzono mnie do domu dziecka. Chodzę normalnie do szkoły, jestem szarą myszką, ale mam niesamowitych przyjaciół, lecz oni nie wiedzą. Nikt nie wie. Czasem wręcz mam ochotę zakończyć ten koszmar, pozwolić by moje słabości wygrały. Lecz moje serce przypomina mi, że chcę coś osiągnąć. Pokazać tym ludziom, że stracili wielką szansę na wychowanie kogoś kto zmieni świat. Pokona niemożliwości.

                Moje życie ma już uformowaną ścieżkę, którą powinnam podążać. Właśnie, powinnam. Tylko, że ja nie chcę być taka jak wszyscy. Chcę się wybić, być wyjątkową. Znaleźć moje miejsce na ziemi. Znaleźć dom. W głowie wiele pytań, ale zero odpowiedzi. Lecz to koniec niewiadomych. Czas zacząć nowy rozdział mojego życia. Zapomnieć o przeszłości. A właściwie zawsze mieć ją w głowie, żeby w chwili zwątpienia mieć motywację na dalsze działanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz