sobota, 8 lutego 2014

ROZDZIAŁ CZWARTY

Mała tajemnica…

„Dlaczego się uśmiechasz,
jakbyś powtórzył mój sekret?
Teraz kłamiesz,
bo obiecałeś, że go zatrzymasz,
ale nikt nie dotrzymuje tajemnic.
The Pierces- „Secret”

               Wstałam, a przed moimi oczami ukazała się Lucy. Jest już przygotowana w całości do szkoły, więc chyba zaspałam. Lecz wzrok Lucy może tłumaczyć, że jest na mnie wściekła i za pięć sekund nie żyję, albo da mi wytłumaczyć, nawet nie wiem, co i się nade mną zlituje. Oby wygrała ta druga opcja. Ok, minęło pięć sekund, więc oczekuje moich wytłumaczeń i argumentów, dlaczego ma się do mnie odzywać. Mam pomysł. Udam, że nic się nie stało, bo tak jest i normalnie zaczniemy ten dzień.
-Dzień dobry Lucy –uśmiechnęłam się zachęcająco.
-Dla niektórych wcale nie jest taki dobry –niedobrze. Oj, niedobrze.
-Ale, dlaczego masz taki kiepski humorek? Przecież nadszedł kolejny dzień, czyli koniec świata jeszcze nie nastąpił –może się wybronię. Zawsze warto spróbować.
-Jak mogłaś tak po prostu z nim rozmawiać? Wiesz przecież, że go nienawidzę –skąd ona się dowiedziała. Na tym korytarzy nikogo nie było.
-Lucy, ale, o co chodzi –zapamiętaj zgrywaj głupka, to może uwierzy.
-Ronnie, dlaczego wczoraj nie odezwałaś się ani słowem. Nawet na mnie nie spojrzałaś, po prostu byłaś w innym świecie. Co się stało? Właściwie nie odpowiadaj. Ja wiem, co się stało. Pytam się tylko, dlaczego? –o kurczę, i jak tu ją okłamać.
-To tylko rozmowa. Nie stresuj się tak –może się uspokoi.
-Ja mam się nie stresować! Cała szkoła już o tym wie! Wiesz, co się będzie tam dziać. Wszyscy uznają cie za jego kolejną ofiarę. Mam nadzieję, że zrezygnowałaś z opinii wrednej dziewczyny, bo tu już cię zaszufladkowali w innej kategorii –wykrzyczała Lucy.
-Odpuść już. Mówiłam, że to tylko rozmowa. Nie obchodzi mnie, co mówią inni. Każdy ma prawo mieć swoje zdanie, tylko w większości przypadków jest błędnie wyznaczone –odpowiedziałam jej spokojnym głosem.
                Usiadłam obok niej i przytuliłam się. Muszę zadać jej to pytanie, inaczej nie wytrzymam. Wzięłam głęboki oddech i powiedziałam najciszej jak mogłam:
-Dlaczego go tak nie lubisz? –po zadaniu tego pytania, zobaczyłam w jej oczach smutek, ból, a także złość. A za chwilę na jej policzku pojawiła się pojedyncza łza, którą szybko wytarłam.
-Nie twój interes. Powinnaś zacząć się szykować, bo jest już wpół do ósmej –powiedziała za szybko ze złością w głosie.
-Lucy, lekcje mamy na dziewiątą –odparłam spokojnie, próbując się do niej uśmiechnąć. Nieudolnie.
-Ja idę dzisiaj wcześniej. Jeśli nie chcesz, nie musisz ze mną iść. Dowidzenia –po tych słowach wyszła, trzaskając drzwiami, zostawiając mnie samą w pokoju.
                Opadłam na łóżko. Nie mogę zrozumieć, dlaczego nie odpowiedziała mi. Ciekawe, co on jej zrobił, że ta twarda Lucy uroniła łzę. Muszę zrobić wszystko, żeby się dowiedzieć. Nawet, jeśli to oznacza następną rozmowę z Liamem. Dla mnie to nic złego, ale Lucy wkurzy się jeszcze bardziej. A to oznacza coraz większe przeprosiny.
                Powoli zaczynałam wstawać i ubierać się. Spojrzałam w lustro i zobaczyłam swoje odbicie. W lustrze ujrzałam średniego wzrostu dziewczynę z czarnymi, potarganymi włosami. Na jej twarzy widoczne były wielkie, zielone oczy. Pod nimi leżał mały nosek, a dalej pod nim wydatne, różowe usta. Ma zgrabną sylwetkę, chociaż mogłaby popracować trochę nad „mięśniami”. W sumie to wyglądam całkiem ładnie, nawet bez makijażu. Tak, więc od dziś stawiam na naturalność. Jak coś zmieniać, to lepiej wszystko, prawda? A tak z innej beczki, to dzisiaj ubrałam białą koszulkę z napisem: „HUG ME”, a do tego jasne dżinsy. Chwileczkę. Coś jest nie tak. Gdzie mój naszyjnik. Nie mogę go zgubić jest zbyt ważny. Przewróciłam cały pokój, próbując go znaleźć. Nieudolnie. Zrezygnowana zaczęłam rozczesywać kołtuny, które powstały po dzisiejszej nocy.
                Po długiej walce moich włosów z grzebieniem, zeszłam na dół zjeść śniadanie. W kuchni zobaczyłam Leona, który robił tosty. Szybko włączyłam w radiu moją ulubioną stację i powiedziałam do niego:
-Zrobisz mi też tosta, braciszku?
-Ależ oczywiście siostrzyczko –odpowiedział z uśmiechem.
Po jego słowach zaśmialiśmy się głośno, nawet nie wiedząc, z czego. Kiedy przestałam, wyjęłam z lodówki Nutelle i zaczęłam smarować nią tosty. Nagle do głowy wpadł mi genialny pomysł. Może nie jest aż tak genialny jak większość moich pomysłów, ale raczej wypali. Szturchnęłam Leona i zagadałam do niego:
-Braciszku, a wiesz coś o tym Liamie Carterze?
-Może wiem, siostrzyczko –powiedział akcentując ostatnie słowo.
-To pewnie wiesz, dlaczego Lucy aż tak go nie lubi? –zapytałam z nadzieją w głosie, błagającą o odpowiedź.
-No, wiem –odparł tym razem trochę szorstko.
-A może mi powiesz? –zrobiłam maślane oczka w jego stronę.
-Lucy musiała mieć jakiś powód, według którego nie powiedziała ci o tym. A ja, dlatego, że jestem jej bratem nie powinienem ci mówić –powiedział szybko, ale z szatańskim uśmieszkiem, który wskazywał, ze ostatnie zdanie to sarkazm.
-Będę za ciebie zmywać przez tydzień. Tylko powiedz, plisss –znowu zrobiłam maślane oczka.
-Powiedziałbym ci gdybyś ładnie poprosiła, ale skoro tak stawiasz sprawę to przyjmuję ofertę –zaśmiał się, na co ja posłałam mu spojrzenie zabójcy. –To, od czego mam zacząć?
-Najlepiej od początku –odburknęłam, biorąc kolejnego gryza tosta.
-Kiedy tu już do nas nie przyjeżdżałaś Lucy się troszeczkę załamała. Mama mówiła jej, żeby znalazła sobie innych przyjaciół. Idąc za radą mamy, Lucy zaczęła szukać kumpli, co w jej przypadku jest bardzo trudne –zaśmiał się ze swojej wypowiedzi.- Kontynuując, na horyzoncie pojawił się Liam. Wtedy Lucy zauważyła, że jesteście w jakimś stopniu podobni –uniosłam brwi ze zdziwienia.- Z charakteru oczywiście. I tak oto zaczęła się ich przyjaźń. Żebyś lepiej zrozumiała, to powtarzam tylko przyjaźń. Byli nierozłączni. Lecz, jak wiesz wszystko ma jakiś koniec. Pan Carter poszedł do X faktora. Wygrał go i tak jakoś, zapomniał o Lucy. Ona mu nie wybaczyła i dlatego go nienawidzi. Wszyscy wiemy, że to błahostka, ale też znamy Lucy, a ona nigdy mu tego nie zapomni.
-Tylko tyle. To jest ten wielki powód, dla którego go nienawidzi. I to ja jestem niby dziwna –powiedziałam.
                Spojrzałam na zegarek i okazało się, że za pięć minut zaczynam lekcje. Wskoczyłam na schody i w podskokach pognałam do mojego pokoju. Zabrałam plecak oraz telefon i pobiegłam do szkoły. Wpadłam do klasy, w której minęło już pół lekcji.
-Jest pani spóźniona, panno… -powitał mnie nauczyciel.
-Miller –podpowiedziałam i znalazłam pustą ławkę.
Nudniejszej lekcji nie mogłam mieć. Nauczyciel mówił jakieś pierdoły, jak ważna jest dla nas woda. Przecież nawet bobas o tym wie. Najwyraźniej zauważył moje „wielkie zainteresowanie lekcją”, więc poprosił, żebym streściła całą dzisiejszą lekcje. Z opresji wyrwał mnie dzwonek, oznaczający przerwę. Szybko wybiegłam z klasy doganiając Lucy. Złapałam ją za ramię i odwróciłam ją w swoją stronę.
-Tylko, dlatego go nie lubisz? Mogłaś mi powiedzieć. –powiedziałam, nadal trzymając ją za ramię.
-Leon ci powiedział. Tak? –stwierdziła poprawnie Lucy.
-Może, ale to śmieszne, że z tego powodu go nienawidzisz –zaśmiałam się przypadkowo.
-Ty nie rozumiesz! –krzyknęła, po czym odbiegła ze łzami w oczach.
Stałam na środku korytarza przez długi czas, próbując zrozumieć sens jej słów. Bez skutku. Zrezygnowana poszłam do klasy, w której odbywały się następne zajęcia. Nie było na nich Lucy…
                Szybko zleciały mi pozostałe lekcje. Praktycznie niczym nie różniły się od tej, która rozpoczynała ten dzień. Zagubiona w moich rozmyśleniach wyszłam ze szkoły. Z mojego idealnego świata wyrwał mnie uścisk czyś rąk. Obróciłam się i zobaczyłam Liama. Ujrzałam też, że wszyscy wokół się gapią, więc zadałam mu pytanie:
-Dlaczego mnie przytuliłeś?
-Twoja koszulka odpowiada na to pytanie –odpowiedział uśmiechając się cwaniacko.
-To, że pisze na niej „przytul mnie” nie oznacza, że musisz to robić –powiedziałam, śmiejąc się razem z nim.
-Nie podobała ci się? –powiedział to, a mnie zamurowało.
-Moglibyśmy pogadać? –uniósł zabawnie brwi.- Ale nie tutaj.
Przytaknął, po czym poszliśmy przed siebie.



...........................................
Ale długo nie pisałam. Naprawdę Was przepraszam. A teraz pytania do Was, na które ŻĄDAM odpowiedzi. Nie obrażajcie sie, ale chce znać Wasze zdanie. Tak wiec. Jak wam się podoba nowy wygląd bloga? Co sądzicie o zwiastunie, uaktualnionej liście bohaterów i nagłówku?
Pozdrawiam xoxo
Moje nowe motto
CZYTASZ=KOMENTUJESZ, to bardzo motywuje

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz