Dobry aktor?
„Ale ja widzę twoje prawdziwe barwy
Prześwitujące na wskroś
Widzę twoje prawdziwe barwy
I dlatego cię kocham
Więc nie bój się ich pokazać
Swych prawdziwych kolorów
Prawdziwe barwy są piękne
Jak tęcza”
Prześwitujące na wskroś
Widzę twoje prawdziwe barwy
I dlatego cię kocham
Więc nie bój się ich pokazać
Swych prawdziwych kolorów
Prawdziwe barwy są piękne
Jak tęcza”
Cyndi Lauper -„True Colors”
Drżącą ręką nacisnęłam dzwonek do
drzwi. Czerwony guzik obramowany metalową otoczką. Niby małe coś, a jednak dla
mnie był to koszmar dzisiejszego poranka. Może nie tylko to. Cały czas myślę o
wypowiedziach Jack’a. On musiał wcześniej znać Liama. Inaczej nie podszedłby ze
swoją kochanką do stolika, w którym siedzi jego dziewczyna. No dobra, Ronnie.
Musisz oczyścić swój umysł i pomyśleć o matmie. Koszmar, ale coś musiałam
wymyśleć.
Powoli weszłam do środka. Ujrzałam
dokładnie urządzone mieszkanie, w którym zdecydowanie panował damski styl. A właściwie tam gdzie nie unosiły się góry
śmieci, które wskazywały na to, że niedawno odbywała się tu impreza. Na
stolikach i podłodze były porozrzucane kubki, a wszędzie leżały opakowania po
przekąskach i napojach. Gdy weszło się trochę dalej do nosa docierał obrzydliwy
swąd alkoholu wymieszanego z dymem papierosowym. Może i palę, ale nie
przesadzam aż tak.
Dotarcie do schodów zajęło mi sporo
czasu, ale jeśli biorąc pod uwagę panujący tu bałagan, to dotarłam do nich
szybko. Bezszelestnie, niczym pantera, weszłam na pierwsze piętro. Tam bez
trudu odnalazłam drzwi pokoju Liama. Może dlatego, że wisiała na nich tabliczka
z napisem: „Przestrzeń prywatna. Nie twój pokój. Liam”
Uchyliłam drzwi, na co one
odpowiedziały głośnym skrzypnięciem. Nie zniechęciło mnie to, więc weszłam do
środka. Mimo, że pokoik był niewielki, sprawiał wrażenie przytulnego. Rolety w
oknach były jeszcze zasłonięte, co powodowało w pokoju lekki półmrok. Na podłodze zostały porozrzucane części
garderoby, co mnie trochę przeraziło. Uniosłam lekko wzrok, wyczuwając zapach
męskiego dezodorantu. Zatrzymałam oczy na śpiącej postaci. Jedna ręka
spoczywała pod poduszką, która była oparciem dla głowy. Druga ręka zaś zwisała
z jednej strony łóżka. Dalej zjechałam wzrokiem na nagie plecy, z których
wystawała jedna łopatka. Mój wzrok zatrzymał się na dość obszernej bliźnie,
która mieściła się tuż obok biodra. Na biodrach, jeszcze przed granicą
pościeli, można było dostrzec materiał jeansów. Rozrzucona kołdra okrywała nogi
chłopaka, ale spod niej wystawały jeszcze bose stopy.
Nie miałam serca go budzić, ale wolałam
to zrobić, gdyż nie wiadomo jak mogłaby się potoczyć sytuacja. Podeszłam do
jego łóżka i przykucnęłam przy nim. Nieśmiało wstrząsnęłam jego ramieniem.
Usłyszałam tylko ciche: „Jeszcze pięć minut, mamo”. Nie zniechęciło mnie to,
wręcz przeciwnie. Mój głośny śmiech wypełnił głuchą przestrzeń. Ponownie potrząsnęłam
jego ramieniem, ale tym razem zrobiłam to o wiele mocniej. Skutek był
pozytywny. Liam podniósł głowę, zabawnie patrząc na mnie.
-Yhym
–odpowiedziałam.
Powoli podniósł
się z łóżka i usiadł na jego rogu. Zaczął przecierać dłońmi zmęczone oczy.
Podniósł wzrok na mnie i uśmiechnęłam się do niego, ale bez wzajemności.
-Mamo? –zapytałam.
-Co? –spytał ze zdziwieniem.
-Nic, nic –odparłam cicho.
-Pozwolisz, że się ubiorę
–powiedział z uśmiechem.
Pokiwałam głową
na potwierdzenie, na co Liam wyszedł z pokoju. Usiadłam na obrotowym krześle i
zaczęłam się kręcić. Nagle w moje oczy wpadł jeden przedmiot. Dla niektórych
małe, głupie coś. Lecz dla mnie jest… Ważne. Wstałam z krzesła i podeszłam do
owego przedmiotu. Wzięłam go w ręce i usiadłam na łóżku. Moje palce powędrowały
do strun, które wydały czysty dźwięk. Następnie zaczęłam coraz szybciej uderzać
struny. A już za chwilę dodałam do nich mój głos.
“Just a small town girl
Livin' in a lonely world
She took the midnight train
Goin' anywhere
Just a city boy
Born and raised in South Detroit
He took the midnight train
Goin' anywhere
A singer in a smokey room
A smell of wine and cheap perfume
For a smile they can share the night
It goes on and on and on and on
Strangers waiting
Up and down the boulevard
Their shadows searching
In the night
Streetlights, people
Livin' just to find emotion
Hidin' somewhere in the night
Workin' hard to get my fill
Everybody wants a thrill
Payin' anything to roll the dice
Just one more time
Some will win
Some will lose
Some were born to sing the blues
Oh, the movie never ends
It goes on and on and on and on
Strangers waiting
Up and down the boulevard
Their shadows searching
In the night
Streetlights, people
Livin' just to find emotion
Hidin' somewhere in the night
Don't stop believin'
Hold on to the feelin'
Streetlights, people
Don't stop believin'
Hold on
Streetlights, people
Don't stop believin'
Hold on to the feelin'
Streetlights, people -”Don’t stop believin’“–Journey
Livin' in a lonely world
She took the midnight train
Goin' anywhere
Just a city boy
Born and raised in South Detroit
He took the midnight train
Goin' anywhere
A singer in a smokey room
A smell of wine and cheap perfume
For a smile they can share the night
It goes on and on and on and on
Strangers waiting
Up and down the boulevard
Their shadows searching
In the night
Streetlights, people
Livin' just to find emotion
Hidin' somewhere in the night
Workin' hard to get my fill
Everybody wants a thrill
Payin' anything to roll the dice
Just one more time
Some will win
Some will lose
Some were born to sing the blues
Oh, the movie never ends
It goes on and on and on and on
Strangers waiting
Up and down the boulevard
Their shadows searching
In the night
Streetlights, people
Livin' just to find emotion
Hidin' somewhere in the night
Don't stop believin'
Hold on to the feelin'
Streetlights, people
Don't stop believin'
Hold on
Streetlights, people
Don't stop believin'
Hold on to the feelin'
Streetlights, people -”Don’t stop believin’“–Journey
„Zwyczajna dziewczyna z
małego miasteczka
Żyjąca w samotnym świecie
Wsiada do pociągu o północy
Jadąc gdziekolwiek
Zwyczajny miastowy chłopak
Urodził się i wychował w Południowym Detroit
Wsiada do pociągu o północy
Jadąc gdziekolwiek
Piosenkarz w zadymionym pokoju
Zapach wina i tanich perfum
Dla uśmiechu mogą dzielić noc
I tak idzie wciąż i wciąż i wciąż
Nieznajomi czekają
W górę i dół bulwaru
Ich cienie szukają
W nocy
Uliczne światła, ludzie
Żyją tylko by znaleźć emocje
Ukryte gdzieś w nocy
Ciężko pracują dla satysfakcji
Każdy pragnie dreszczyku (emocji)
Płacąc wszystko by rzucić kostką
Jeszcze jeden raz
Ktoś wygra
Ktoś przegra
Ktoś urodził się by śpiewać bluesa
Och, film nigdy się nie kończy
I tak idzie wciąż...
Nieznajomi oczekują
W górę i dół bulwaru
Ich cienie szukają
W nocy
Światła uliczne, ludzie
Żyją tylko by znaleźć emocje
Ukryte gdzieś w nocy
Nie przestawaj wierzyć
Trzymaj się uczuć
Światła uliczne, ludzie
Nie przestawaj wierzyć
Trzymaj się
Światła uliczne, ludzie –„Don’t stop believin’” –Journey
Żyjąca w samotnym świecie
Wsiada do pociągu o północy
Jadąc gdziekolwiek
Zwyczajny miastowy chłopak
Urodził się i wychował w Południowym Detroit
Wsiada do pociągu o północy
Jadąc gdziekolwiek
Piosenkarz w zadymionym pokoju
Zapach wina i tanich perfum
Dla uśmiechu mogą dzielić noc
I tak idzie wciąż i wciąż i wciąż
Nieznajomi czekają
W górę i dół bulwaru
Ich cienie szukają
W nocy
Uliczne światła, ludzie
Żyją tylko by znaleźć emocje
Ukryte gdzieś w nocy
Ciężko pracują dla satysfakcji
Każdy pragnie dreszczyku (emocji)
Płacąc wszystko by rzucić kostką
Jeszcze jeden raz
Ktoś wygra
Ktoś przegra
Ktoś urodził się by śpiewać bluesa
Och, film nigdy się nie kończy
I tak idzie wciąż...
Nieznajomi oczekują
W górę i dół bulwaru
Ich cienie szukają
W nocy
Światła uliczne, ludzie
Żyją tylko by znaleźć emocje
Ukryte gdzieś w nocy
Nie przestawaj wierzyć
Trzymaj się uczuć
Światła uliczne, ludzie
Nie przestawaj wierzyć
Trzymaj się
Światła uliczne, ludzie –„Don’t stop believin’” –Journey
-Pięknie –usłyszałam głos Liama, po
którym nastąpiły brawa z jego strony.
-To
,co. Bierzemy się za matmę? –spytałam.
-No…
Dobra –odpowiedział, przeciągając samogłoski.
✪✪✪✪✪✪
Śpię…
Wspominam
to, co zdarzyło się u Liama…
Cały
czas popełnia ten sam błąd…
Jest
taki słodki…
Za
tydzień mamy występ w pobliskim teatrze…
To
koncert dla chorych dzieci z pobliskiego szpitala…
My
to znaczy powiększony zespół o kilka osób…
WRÓCIŁAM
Hej, hej!!
Pewnie usta macie wygięte w jajo i krzyczycie, dlaczego tak wcześnie rozdział.
A to dlatego, bo na poniedziałek na biurko pani wychowawczyni muszę położyć plik kartek, który będzie moją ukończoną książką.
Reasumując muszę się streszczać.
Dlatego przerobiłam rozdział i skracam doszczętnie historię :)
Pozdrawiam xoxoxo
CZYTASZ=KOMENTUJESZ to bardzo motywuje


Och, Ach, Ech! Świetnie. Uwielbiam twoją twórczość i zapraszam do siebie na prolog
OdpowiedzUsuńhttp://darkness-of-the-soul.blogspot.com/
Dzięki wielkie, napewno zajrzę!!
UsuńPozdrawiam xoxo