piątek, 15 sierpnia 2014

EPILOG



Za późno zrozumiałem…

„Gdybym umarła młodo, pogrzebcie mnie w satynie
Połóżcie mnie w łóżku usłanym różami
Zatopcie mnie w rzece o świcie
Odeślijcie mnie ze słowami miłosnej piosenki
Och, och, och, och 

Panie, uczyń mnie tęczą, będę oświetlać moją matkę
Będzie wiedziała, że jestem bezpieczna z Tobą
Kiedy stanie pod moimi kolorami, och, i
Życie nie zawsze jest tym, czym sądzisz, że powinno być, nie
Nawet nie osiwiała, a już grzebie swoje dziecko

Ostry nóż krótkiego życia
Cóż, widocznie miałam już wystarczająco dużo czasu

Gdybym umarła młodo, pogrzebcie mnie w satynie
Połóżcie mnie w łóżku usłanym różami
Zatopcie mnie w rzece o świcie
Odeślijcie mnie ze słowami miłosnej piosenki

Ostry nóż krótkiego życia
Cóż, widocznie miałam już wystarczająco dużo czasu

I będę odziana w biel, gdy wejdę do Twego królestwa
Jestem tak zielona jak pierścionek na moim małym, zimnym palcu
Nigdy nie zaznałam miłości mężczyzny
Ale oczywiście miło było czuć, jak trzymał mnie za rękę
Tutaj w mieście jest chłopak, który mówi, że będzie mnie kochał wiecznie
Kto by pomyślał, że "wiecznie" może być przerwane przez

Ostry nóż krótkiego życia
Cóż, widocznie miałam już wystarczająco dużo czasu

Więc ubierzcie się dobrze, chłopcy, a ja założę moje perły
Czego nigdy nie zrobiłam, dokonało się

Grosz za moje myśli, och nie, sprzedam je za dolara
Są one warte o wiele więcej po tym, jak odeszłam
I może teraz usłyszysz słowa, które śpiewałam
Zabawne, jak ludzie zaczynają słuchać, kiedy już nie żyjesz

Gdybym umarła młodo, pogrzebcie mnie w satynie
Połóżcie mnie w łóżku usłanym różami
Zatopcie mnie w rzece o świcie
Odeślijcie mnie ze słowami miłosnej piosenki
Uch, och (uch, och)

Ballada gołębicy (uch, och)
Odejdź w pokoju i miłości
Pozbieraj swoje łzy, trzymaj je w kieszeni
Zachowaj je na czas, kiedy naprawdę będziesz ich potrzebować, och

Ostry nóż krótkiego życia
Cóż, widocznie miałam już wystarczająco dużo czasu

Więc ubierzcie się dobrze chłopcy, a ja założę moje perły”
The Band Perry- „If I die young”


Od jej śmierci minęły już trzy lata, a ja dopiero teraz potrafię spojrzeć sobie w oczy i przyznać się do mojej winy. Powiedzieć, że to ja ją zabiłem. A co z resztą? Nie potrafię im spojrzeć w oczy i udawać jak wcześniej. To takie trudne przebywać razem, a szczególnie wtedy na sali sądowej, kiedy za sprawcę został uznany kierowca ciężarówki. Był podstawiony, ale i tak miał siedzieć już za inne zabójstwo.
Nikt tak naprawdę nie wie, kim są oni. Jedyną potwierdzoną informacją jest to, że są organizacją rządową, która na zlecenie prezydenta musi sprawić, że osoby, które potrafią przeciwstawić się władzy, muszą zniknąć. Oczywiście oni nie ubrudzą sobie rąk. Wyznaczają ludzi, którzy są najbliżej niebezpiecznej osoby. Może to być rodzeństwo, rodzina czy przyjaciele. Wybierają tych, którzy się nie postawią im.
Straciłem już dwie osoby, które w jakimś stopniu były mi bliskie. Najpierw przyjaciela, który wspierał uchodźców z krajów pogrążonych w wojnie oraz żołnierzy walczących po drugiej stronie. Wkrótce w niektórych organizacjach stał się kimś na wzór lidera. Prezydent to zauważył i uznał, że Finn jest tym niebezpiecznym. Zgłosił to im, a oni poszukali odpowiedniego mordercy. To Mia stała się ich ofiarą. Szantażowali ją różnymi sposobami, a ona nie chciała aż tak wiele stracić
Potem znaleźli Veronicę. Kierowała zespołem, który wspierał ludzi na całym świecie. Rząd tego nie mógł zaakceptować. Reszty można się domyślić. Oni znaleźli mnie. Początkowo nie chciałem się zgodzić, ale zabrali mojego ojca. Powiedział mi, że nie mogę się poddać, że ktoś musi ich powstrzymać. Posłuchałem go, ale już nigdy nie usłyszałem jego głosu. Potem zabrali mi matkę. Nie mogłem pozwolić na to, żeby odebrali mi wszystkie bliskie osoby. Wtedy się zgodziłem, ale nie mieli litości.
Dzisiaj wiem, że powinienem walczyć do końca. Powiedzieć o nich ludziom. Chociażby skończyło się to bratobójczą walką, ktoś by wygrał, a my stanowiliśmy większość. Może wtedy bycie sobą i dążenie do celów, które pomagają innym byłoby zaakceptowane.
Każdego dnia, kiedy idę na cmentarz. Podchodzę do jej grobu i widzę te dwie daty. Teraz dla prawie wszystkich te dwie daty są najważniejszymi datami  w jej życiu. Lecz tylko nieliczni dostrzegają miedzy nimi kreskę, która oznacza to, co przeżyła. To jej życie i właśnie je powinniśmy zapamiętać, a nie śmierć czy  narodziny.
Pamiętam moment, kiedy ją spotkałem. Była wtedy zwykłą dziewczyną, kimś przez kogo zginęli moi rodzice. Chciałem jej śmierci, tak jak oni zginęli przez nią. Lecz kiedy ten dom zaczął się palić,
a ona miała zniknąć z mojego życia, zrozumiałem, że ją kocham. Próbowałem ją uratować, ale oni nie mogli tego zaakceptować. Nie było już wyboru.
Teraz wszystko zniknęło. I oni, i ona. Wszystkim się wydaje, że skoro minęły już trzy lata, zapomniałem o niej. Ale nigdy tego nie zrobię, bo powiedzenie: „Do widzenia” wydaje się na zawsze, a pożegnanie jak koniec, ale w moim sercu pozostanie wspomnienie,w którym ona zawsze będzie.



I tylko czasami, czasami się zastanawiam, co było gdybyśmy spotkali się w innych okolicznościach...

Nie ma morału..
Nie ma szczęśliwego zakończenia…
Po prostu…

Ona odeszła…




..........
Powiedzmy sobie prawdę prosto w oczy. Zawalam po całej linii, ale to nie tak zaczynają się pożegnania, prawda?
Lecz nie musimy się jeszcze żegnać. Przecież wkrótce na blogu ukażą się zdjęcia tej książki po oprawieniu.
Mimo wszystko będę tęsknić za tym blogiem.
Ale to już epilog:
THE SHOW MUST GO ON
Pewnie widzimy się na kolejnych blogach, ale ten będzie dla mnie szczególny, bo to od niego wszystko się zaczęło.

„Chciałabym, żebyśmy mogli zacząć od nowa
I cofnąć czas
By poprawić przeszłość.”
„Underneath it All” Martina Stoessel

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz